Otwieramy sklep Domowego Montessori

Otwieramy sklep Domowego Montessori

Jak to się zaczęło

W czerwcu 2013 urodziłam syna, to było cudowne uczucie, po sześciu latach starań wreszcie trzymać własne dziecko w ramionach. Nagle cały świat się zmienił, wszystkie priorytety uległy przewartościowaniu i inne rzeczy w życiu zaczęły być dla mnie ważne. W grudniu tego samego roku na świat przyszedł też nasz blog. Początkowo traktowany jako hobby i miejsce, w którym chciałam trochę uporządkować swoją wiedzę na temat pedagogiki Montessori, bo od momentu, kiedy mój syn przyszedł na świat, zaczęłam szukać wiedzy na temat tego, jak wspierać jego rozwój.

Podejście do dziecka, jakie prezentuje pedagogika Montessori, od początku mnie przyciągało. Podoba mi się, że ta pedagogika zakłada, że dziecko jest swoim najlepszym nauczycielem, a my dorośli powinniśmy stać z boku i pomagać tylko wtedy, kiedy trzeba, a nie wychodzić z założenia, że wiemy co dla dziecka jest najlepsze. Montessori to także odpowiednie otoczenie i pomoce. Pomoce osiągające w sklepach horrendalne ceny, co głównie wynika z faktu, że ich oferta jest skierowana do placówek, a nie do rodziców. To była prosta droga do znalezienia głównej idei tego bloga, czyli jak stworzyć pomoce we własnym zakresie nie rujnując się przy tym.

Pomysł na sklep

Na początku blog był traktowany jako coś dodatkowego, w końcu opieka nad niemowlakiem jest dosyć czasochłonna. W drugiej połowie 2014 roku wróciłam do pracy, a syn poszedł do żłobka. Rozstanie było dla mnie ciężkie, a powrót do pracy, której nigdy zbyt nie lubiłam, tym bardziej. Zagryzałam jednak zęby i myślałam, że jakoś to będzie. Niestety zdrowie syna miało inne plany. Częstotliwość chorób w trakcie jego pierwszego roku w żłobku była niepokojąca. Zdarzało nam się wylądować w szpitalu. Nic więc dziwnego, że praca była u mnie na dalekim miejscu.

Mój pracodawca jednak uznał, że nie będzie czekał, aż uporam się ze swoimi problemami i tak w kwietniu 2015 roku dowiedziałam się o planowanym zwolnieniu. Było to dla mnie zaskakujące, jednak co miałam odżałować, już odżałowałam. Stanęłam przed dylematem, co dalej. W końcu stanęło na tym, że póki mam jeszcze trochę czasu, zaczynam intensywniej rozwijać bloga.

Firma, w której pracowałam, umożliwiała odejście dobrowolne, a przy okazji otrzymanie odprawy, co w moim przypadku po 14 latach pracy, było dużym plusem. Dodatkowo otrzymałam także możliwość skorzystania z pomocy coacha, który miał mnie wspierać w poszukiwaniach nowej pracy. Powoli zaczęła wyłaniać się wizja założenia sklepu powiązanego tematycznie z blogiem. Skierowana do wspierania mnie trenerka – Agnieszka Bugaj, pozwoliła mi poukładać sobie w głowie wszystkie plany oraz zrealizować kolejne zadanie, jakim było pozyskanie dotacji z Urzędu Pracy. Finalnie we wrześniu 2015 rozstałam się z firmą, a w grudniu już miałam zarejestrowaną własną działalność.

Tworzenie sklepu

Moją główną myślą przewodnią, skłaniającą mnie do założenia sklepu z takim asortymentem, były moje własne doświadczenia. Irytowały mnie ceny oryginalnych pomocy Montessori, a do samodzielnego ich wykonania potrzebowałam materiałów dostępnych w przeróżnych miejscach. Wykonanie jednej pomocy wymagało często odwiedzenia sklepu budowlanego, pasmanterii i z akcesoriami kuchennymi. Do tego, gdy chciałam zaoszczędzić czas i zamówić rzeczy on-line, ich ceny gwałtownie rosły, gdy uwzględniło się ceny przesyłek z kilku sklepów. Stąd myśl, aby stworzyć miejsce, gdzie tak różnorodny asortyment z różnych dziedzin można by było kupić w jednym miejscu.

Tutaj muszę napisać, że jeśli ktoś Wam powie, że założenie sklepu to bułka z masłem, to znaczy, że raczej nie miał z tym zbyt wiele do czynienia. W trakcie kolejnego roku okazało się, że rzeczy, które początkowo mnie przerażały okazały się banalne, natomiast spiętrzyło się wiele innych schodów, które trzeba pokonać. Równocześnie z budowaniem sklepu cały czas starałam się dostarczać Wam wartościowe teksty, a kto prowadzi bloga, wie że już samo to jest jak praca na pełen etat. Wszytko to było dodatkowo przeplatane chorobami syna, na szczęście już w mniejszej częstotliwości niż dotąd.

Praca całego zespołu

W końcu jednak udało się pokonać większość trudności, a teraz możecie zapoznać się efektami pracy kilku osób, którym chcę serdecznie podziękować. Wspomnianej już powyżej Agnieszce Bugaj, za wsparcie i okazane zrozumienie. Pani Joannie Andryjowicz za wsparcie techniczne sklepu i stworzenie miejsca, które odpowiadało moim wymaganiom. Karolinie Krzysztofiak z Żyj Kochaj Twórz, za stworzenie identyfikacji wizualnej zarówno dla bloga, jak i sklepu. Wojciechowi Wawrzakowi z PraKreacji, za regulamin, audyt sklepu pod względem prawnym i pomoc w zgłoszeniach do GIODO. Mojej siostrze Joannie Górnisiewicz (autorce bloga GadżetoMama), za stworzenie wartościowych opisów produktów w sklepie, a także natchnienie do tematów wpisów. Mojemu mężowi Marcinowi, za znoszenie moich załamek, wspieranie mnie i znoszenie moich wygórowanych wymagań dla zdjęć produktowych. Dodatkowo chciałam podziękować Oli Budzyńskiej, czyli Pani Swojego Czasu, za hasło „Zrobione jest lepsze od doskonałego” oraz szkolenie „Zrób to dziś”.

Gdzie znajdziecie sklep?

Sklep jest dostępny po kliknięciu w poniży baner. Znajdziecie go również w panelu bocznym. Tym, którzy wyrazili na to zgodę, przy zapisie na newsletter, będę starała się na bieżąco wysyłać ofertę o nowych produktach w sklepie.

Co dalej?

Miałam wiele chwil zwątpienia i często miałam ochotę porzucić cały ten projekt. Teraz zmagam się ze strachem, że zamykam jakiś etap i nie wiem, jak to potoczy się dalej. Czy asortyment Wam się spodoba? Czy ktoś w ogóle będzie chciał kupować oferowane przeze mnie rzeczy? Na te pytania możecie dać odpowiedź jedynie Wy :).



Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Podziel się
  • Nana

    Gratulacje! Świetny pomysł na sklep! Czegoś takiego potrzebowałam – żeby nakupowac pojemników i tacek z jednego miejsca 🙂 jutro robię zakupy! Pozdrawiam i powodzenia!!